Stopnie formalne cz. 9

Nauczyciel przypomina architekta. Podanie celu odpowiada pierwszemu projektowi budującego się budynku. Potem następuje badanie gruntu, na którym ma stanąć budynek wiedzy. Każda wiedza musi być zbudowana na wyobrażeniach, które już istnieją w umyśle. Od tej podstawy zależy dalsza budowa wiedzy. Czy nauczanie zastaje w umyśle taki potrzebny materiał, o który nową wiedzę można zaczepić? Twierdzimy stanowczo, że tak jest. Tylko umysł niemowlęcia jest pusty, dziecko kilkoletnie już ma stosunkowo ogromny zapas wiedzy, który może służyć za podstawę dla dalszej nauki. Jeżeli zważymy, że dziecko rodzi się z umysłem pustym, a w kilka lat już jest upodobnione do świata i społeczeństwa, to ileż wyobrażeń tkwi w jego umyśle, które, przyciągając coraz nowsze wyobrażenia, stają się źródłem dla coraz nowszej wiedzy i nauki. Jean Paul słusznie powiedział, że dziecko w trzech pierwszych latach swego życia uczy się stosunkowo bez porównania więcej nowych rzeczy, niż młodzieniec w uniwersytecie w przeciągu tego samego czasu.

Dziecko uczy się przez doświadczanie. Każdy dzień jego życia dostarcza jego umysłowi nowych wyobrażeń, dziecko uogólnia je, tworzy pojęcia, nieraz fałszywe lub niedokładne, lecz poprawia je szybko coraz obszerniejszym doświadczeniem. Przed kilku laty mieliśmy sposobność obserwowania dziecka stróża domu w Krakowie. Kilkomiesięczny Jędruś chował się na podworcu domu w rozczulającej przyjaźni z psem łańcuchowym Nerusiem, którego w dziecięcym swym żargonie nazywał Zetesiem. Czym był dla niego ów Zeteś? Jak się zdaje, pojęciem zanadto obszernym, bo obejmującym każde większe żyjące stworzenie, prócz może człowieka i ptaka. Wyrwawszy się bowiem pewnego razu na ulicę, na widok pary koni, zaprzężonej do powozu, zawołał: „mama, oba Zeteś”. Ale ten sam Jędruś na mocy dalszego doświadczenia poprawił to fałszywe pojęcie i w kilka miesięcy później najdokładniej rozróżniał konia od psa.

Każde dziecko ma swoją sferę doświadczenia, wyrobionego na mocy mozolnej umysłowej pracy. Otóż to doświadczenie jest naturalnym punktem wyjścia każdej nauki. Niema wiedzy tak nowej, która by nie dała się zaczepić o już wyrobione doświadczenie uczącego się. Nauka czytania znajduje punkt zaczepny w poczuciu głosów mownych, nauka pisania w poczuciu linii, nauka muzyki w poczuciu tonów i melodii, nauka historii w doświadczeniu rozwoju i zmian w czasie, nauka geografii w doświadczeniu geograficznym zaczerpniętym ze znajomości najbliższego otoczenia.

Jednakże, jak niejeden grunt, na którym ma stanąć budynek, musi być dopiero zbadany i zaplanowany, tak też zbadania i poprawienia potrzebuje doświadczenie, mające służyć za podkładkę dla nowej wiedzy. Doświadczenie, którym uczeń rozporządza, może być fałszywe albo niewystarczające. Rzeczą więc nauczyciela zbadać je przez pytania i odpowiedzi, poprawić i uzupełnić, jeżeli się tego okaże potrzeba. Takie przygotowanie gruntu jest potrzebne przy każdej nauce. Jeżeli uczący bez zbadania sfery wiedzy uczniów przypuści istnienie w umysłach jakiegoś zasobu wiadomości, na którym chce w dalszej nauce budować, może się łatwo zdarzyć, że się w swoim przypuszczeniu omyli.

Każda nauka musi się rozpoczynać od rzeczy znanych i posuwać ku nieznanym. U ludzi dorosłych łatwiej się można spodziewać, że swoje masy wyobrażeń zastosują do nowych wyobrażeń, przeciwnie nauczyciel, uczący niedorosłych, wtedy uczy przystępnie, kiedy w tym umysłowym procesie nie wymaga wielkiej samodzielności ucznia, ale sam ze świadomością powoduje połączenie istniejących już w umyśle wyobrażeń z nowymi. Na sztuce zrozumienia sfery doświadczenia swych uczniów, na sztuce przygotowania tego doświadczenia dla nowej wiedzy polega przystępność nauki.